Żydzi w Poznaniu
Polska była jednym z nielicznych krajów, do których licznie zaczęli napływać żydzi. Osiedlali się tu od czasów średniowiecza, ciesząc się swobodami i spokojem. Ze względu na tolerancję religijną, jaka panowała w Polsce, czuli się tutaj bezpieczniej niż na zachodzie Europy. Pozwoliło to na asymilację dwóch różnych kultur, a żydowskie miasteczka na stałe wniknęły w polskie krajobrazy (ich koniec nastąpił w czasie II wojny światowej). W Poznaniu, mieście od zawsze potężnym, również osiedlili się żydzi – już w 1367 roku. Zamieszkali wokół ulicy Sukienniczej, którą przemianowano na Żydowską. Wraz z rozrostem gminy zajęli także pobliskie tereny, w tym ulicę Szewską. Nie zawsze jednak spotykali się z tolerancją i przyjaznym nastawieniem, czego przykładem może być jedna z legend poznańskich – o skradzionych hostiach. Miała je wykraść prosta dziewczyna na zlecenie gminy żydowskiej, która chciała poznać tajemnice eucharystii. Mieli oni nakłuwać hostię, która krwawiła. Nie dało się tego zatrzymać, choć żydzi próbowali zakopać ją i utopić. Konsekwencją tego wydarzenia było nałożenie na całą gminę obowiązku niesienia w święto Bożego Ciała procesji upamiętniającej tamto zdarzenie. Trudno stwierdzić, ile w legendzie mieści się prawdy, jednak przez długie wieki żydzi musieli ponosić konsekwencje tych wydarzeń. Dopiero pod koniec XVIII wieku zniesiono przykry obowiązek uczestniczenia w procesji, ale należało się za dobrodziejstwo odpłacić karmelitom woskiem i skórami. Spora część niechęci, jaką ówczesna ludność czuła do żydów, wynikała z faktu, że bardzo dobrze radzili sobie w handlu. Obecnie w Poznaniu stoi dawna synagoga, która czeka na restaurację. Podczas wojny została ona zamieniona na basen i stan ten utrzymywał się do niedawna. Z pewnością taki budynek pięknie wkomponowałby się w Stare Miasto.