Upały w Poznaniu

Trudno sobie wyobrazić, by w klimacie umiarkowanym, jaki określa nasz kraj, mogły panować podobne upały. Znawcy podkreślają, że od najdawniejszych lat nie pamiętają, by coś podobnego miało miejsce. Niektórzy zaczęli masowo zasłaniać termometry znajdujące się na zewnątrz, bo rtęć wewnątrz niebezpiecznie rosła, a jej wyciek jest przecież niebezpieczną sprawą. Póki co, najwyższym wynikiem zarejestrowanym na poznańskich termometrach było 38 stopni C. Jak będzie dalej? Wierzący modlą się o deszcz, ateiści klną, aż uszy puchną. Niedługo może dojść nawet do skandalu obyczajowego, gdy wszyscy zaczną chodzić po Poznaniu w samej bieliźnie lub strojach kąpielowych, choć pojedyncze przypadki tego typu już miały miejsce. W obawie przed wysoką temperaturą władze miejskie zarządziły, by podlewać ulice, co ma schłodzić nagrzany asfalt. System prawdopodobnie skutkuje, jednak problemem może być śliskość nawierzchni, jeśli zbyt szybko woda nie wyparuje – zdarzyły się już przypadki poślizgów. Upały oznaczają też, że wysychają wszystkie rośliny, więc dzielni Poznaniacy nawadniają swoje ogródki, narażając się na udar słoneczny. Niektórzy dbają także o swoje trawniki przed domem, by trawa mogła na nich rosnąć. Efektem tego jest słabe ciśnienie w rurach, które sprawia, że reszta Poznania mimo szczerej ochoty nie może się myć, bo woda zwyczajnie zamiast płynąć wartkim nurtem, cieknie wąskim strumyczkiem. Czy upały się kiedyś skończą? Trudno powiedzieć, ale trzymamy kciuki za pogodę, że nas nie zawiedzie.